Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
2.
Uwierz, gdybym tylko miał broń...
Byłbyś pierwszy kogo bym odwiedził z nią.
A ty myślisz, że nie mogę nic...
Zawsze mogę do gardła skoczyć ci!
(Myslovitz - Siódmy koktajl)
Musiałem nieświadomie wypowiedzieć to pytanie na głos, bo otrzymałem na nie odpowiedź.
- Dlaczego? Bo chcę. - przybliżył twarz do mojej i szepnął zmysłowo - jesteś całkiem milusi.
Odsunąłem się nerwowo. On rozbawiony tylko mrugnął do mnie filuternie. Wilk w owczej skórze.
- To nie jest żaden powód! Ty jesteś nienormalny! Nie myśl, że ujdzie ci to na sucho!
- Jejku, naprawdę? A co mi się stanie?
- Niewolnictwo jest zakazane! Aresztują cię!
- Kto? Przecież obróżka nie ma nawet smyczy, trudno byłoby uwierzyć, że nie jesteś ze mną z własnej woli. Poza tym zwykli ludzie jej nie widzą.
- Mam przyjaciół, do cholery! Bogowie tak tego nie zostawią!
- Nie chcę cię martwić, ale nic mi nie zrobią. I już nawet nie mówię, że w tej chwili jestem silniejszy od większości tych zapomnianych starców.
Głośno wciągnąłem powietrze.
- Jak śmiesz! - dawno nie byłem tak wkurzony... a jednocześnie bezradny. Miał rację. Nie byliśmy już tym czym kiedyś. - Ty.. ty... co ty sobie w ogóle wyobrażasz? Że niby kim ty jesteś, by mi to robić?! Jakim prawem?!
- Myślę, że prawem silniejszego. Już się nakrzyczałeś? To zbieraj dupę, nie mam czasu.
Prychnąłem, aby okazać lekceważenie. Co on myśli, że jeszcze będę go słuchał?
Jak się okazało, wyboru jednak nie miałem. Czarnowłosy chwycił mnie mocno za włosy i pociągnął za sobą, jednocześnie przez obrożę przeszedł ostrzegawczy impuls.
Zasyczałem ze złości, co chyba go jeszcze bardziej rozbawiło.
- Naprawdę mały wężyk z ciebie, co?
Wykręciłem się i ugryzłem go w dłoń, którą trzymał mnie za włosy. Puścił mnie, więc momentalnie zmieniłem formę na całkowicie ludzką i rzuciłem się do ucieczki. Jak tylko wbiegłem kawałek między drzewa zmieniłem się w węża i wpełzłem między korzenie. Stłumiłem swoją energię. No to teraz szukaj mnie zdrów, panie silniejszy! Tu mógłby nastąpić śmiech człowieka chorego na ciężką schizofrenię, ale nie nastąpił z powodów oczywistych i musiała mi wystarczyć jedynie jego imitacja w moim umyśle. Niezbyt długo było mi jednak dane cieszyć się wolnością, bo oto zza drzew wyłonił się mój dręczyciel i to z miną nie wróżącą niczego dobrego. To samo w sobie nie było by jeszcze takie złe, gdyby nie kierował się prosto w moją stronę. Gdybym był w ludzkiej formie prawdopodobnie właśnie wstrzymał bym oddech, ale nie byłem, więc tylko powstrzymałem się od poruszenia językiem. A on szedł dalej prosto na mnie i co więcej, klęknął przy korzeniu pod którym się ukryłem.
- Naprawdę uważasz, że jestem taki głupi?
Westchnął i wyciągnął po mnie rękę. Oczywiście znów usiłowałem go ugryźć, ale z szybkością jakiej się nie spodziewałem złapał mnie drugą ręką tuż za głową. Cudownie, po prostu cudownie.
Wiłem się jak mogłem z nadzieją, że mnie nie chcący upuści. Zmarszczył brwi i potrząsnął mną mocno, więc przestałem, bo zaczęło mi się kręcić w głowie. Ciekawe czy węże mogą wymiotować? Jakoś nie miałem ochoty sprawdzić. Wstał i ciągle mnie trzymając wrócił do polanki na której zostawił swoje rzeczy. Wśród nich leżały także moje ubrania, miałem więc cichą nadzieje, że weźmie je ze sobą, on jednak tylko opróżnił jedną torbę i...
Jak on śmiał?! Co on sobie w ogóle wyobraża?! Schował mnie w torbie, ten krnąbrny, arogancki, pomylony...uh! Niech no ja tylko wyjdę to... to nie wiem co mu zrobię!
Aż się gotowałem ze złości. I pewnie zrobiłby się ze mnie wąż na miękko, ale poczułem jak torba unosi się, a po chwili usłyszałem dźwięk silnika. A wtedy na powrót zrobiło mi się jakoś tak apatycznie i smutno... i ukołysany pomrukiem maszyny usnąłem.
***
Obudziłem się dość gwałtownie, lądując na łóżku po tym jak.. to coś.. po prostu wytrzepało mnie z torby. Zasyczałem.
- Zmieniaj się w człowieka. Ale już!
Głupi, czy co? Spojrzał na mnie mrużąc oczy, a po moim ciele ponownie przeszedł impuls elektryczny. Zwijałem się po pościeli krzycząc po wężowemu, aż wszystko nagleustało.
- Czekam.
To czekaj, mnie tak łatwo nie złamiesz! Znów ból, niemy krzyk. Tym razem trwało to nieco dłużej niż wcześniej. Chwila przerwy i ponowna agonia.
Poddałem się zmieniając w człowieka. I wcale samopoczucia nie poprawiało mi to, że jestem nagi, a on stoi i bezczelnie się na mnie gapi. Oddychałem szybko, spazmatycznie, bolała mnie chyba każda komórka w ciele. Wlepiłem w niego oczy.
Usiadł przy mnie i odgarnął mi włosy z twarzy, lekko się pochylając. Oplułem go.
- Nienawidzę cię!
Popatrzył na mnie zimno ścierając ślinę z twarzy.
- Słuchaj, rozumiem twoją silną potrzebę buntu. To było nawet zabawne i miałem zamiar nie karać cię za to zbyt surowo. Ale jak widzę posuwasz się nieco za daleko i trzeba to ukrócić. Zapominasz chyba jaka jest twoja pozycja, zabaweczko. - zaskoczyło mnie jak bardzo zmienił się jego ton i muszę przyznać, że zacząłem się trochę bać. Szybko pokryłem to ironią.
- Ojejku, i co teraz? Może mam mówić do ciebie per "panie"?
Uderzył mnie otwartą dłonią w twarz.
- Nie bądź arogancki. Choć muszę przyznać, że była to kusząca propozycja. Zastanowię się nad tym, do tej pory jednak możesz zwracać się do mnie po prostu Kasai.
- Zbytek łaski - zmrużyłem oczy. Policzek bolał i pewnie zaraz zacznie puchnąć.
- Wiem, sam siebie zaskakuję. Wstawaj.
Zwlekłem się powoli z łóżka.
- Widzę, że będę musiał popracować nad twoją szybkością, ale na to mamy jeszcze czas. Mnóstwo czasu - uśmiechnął się wrednie. - a teraz zdradzę ci pewien sekret. Nic tak nie obłaskawia takich uparciuchów jak ty, jak odrobina bólu i upokorzenia.
Podetknął mi pod nos dłoń, w którą go wcześniej ugryzłem. Na delikatnej, brzoskwiniowej skórze odznaczały się wyraźnie ślady moich zębów.
- Przeproś mnie ładnie i obiecaj, że więcej to się nie powtórzy.
Nie muszę chyba wspominać, że nie przeszłoby mi to przez gardło?
- Ah tak, pięknie. Wstyd przyznać, ale na to właśnie liczyłem.
Wstał, a mnie brutalnie pchnął na kolana. Jęknąłem bezgłośnie, zdzierając sobie skórę o drewnianą podłogę. Kasai nie przejął się tym ani trochę i tylko ustawił mnie tak, że górną częścią ciała opadłem na łóżko wciąż jednak klęcząc na podłodze. Zarumieniłem się znacznie, taka poza była szalenie zawstydzająca zwłaszcza, że wystawiała na pokaz mój goły tyłek. Nadal nieco obolały po nocnej przygodzie, nawiasem mówiąc. Czarnowłosy olał to zupełnie podchodząc do szafki po drugiej stronie pokoju i wyjmując z niej coś, czego nie mogłem na razie dostrzec.
- Hmm, myślę, że ten będzie odpowiedni. Nie zostawi zbyt wyraźnych śladów.
I odwrócił się w moją stronę z niebezpiecznymi błyskami w oczach i paskudnym uśmiechem. Uderzając trzymanym batem o drugą dłoń.
~~~~
Dziękuję wszystkim za komentarze, aż się ciepło na sercu robi ^^
Aris - jestem ci dozgonnie wdzięczna i nie mam zamiaru się ciebie pozbywać. A wręcz przeciwnie - nachodź mnie ile chcesz, im częściej tym lepiej ;>
Mizu-chan - dziękuje za taki długi komentarz.
Rzeczywiście nie jest to mój całkiem pierwszy raz, ale reszta to raczej mało znaczące incydenty.
Kichisame - miło mi xD
Mara - powiedz z czym problem, a ja postaram się to jakoś ułatwić ;)
Sylver 8/01/2009 19:20:50 [
Powrót]
Komentuj
Hej! nota świetna! Nie mogę się doczekać następnej! Czy możesz nas o nowych powiadamiać na blogu??
Bardzo mis ię podobało^^ CZekam na nową notkę:D
Buziole
Kira 10/01/2009 22:23:21
brak www IP: 83.28.245.183
O WOW!
Jestem pełna podziwu za pomysł.
To jest świetne!!
Nie można się nudzić czytając to :)
Jest takie...takie...no jak w końcu ktoś wymyśli odpowiednie określenie na takie dzieło, to je tu zamieszczę ^^
Jeśli nie masz nic przeciwko, chciałabym dodać do linków na moim blogu ^^
HanaSabaku 10/01/2009 13:22:37
brak www IP: 83.25.164.240
Nowy rozdział;)
ArisToyotomi 10/01/2009 10:05:15
brak www IP: 94.40.57.136
Dodam Cię do linków;)))
HanaAoi 9/01/2009 09:27:44
brak www IP: 94.40.57.136
Boskie opowiadanie! Dopiero dwa rozdziały, a ja już się zakochałam! ;))))
Nie mogę się doczekać kolejnej notki...
Hm... Pan i jego niewolnik... Oboje o skrajnie innych temperamentach. To jak zderzenia dwóch innych światów!
Oj, będą się sypać iskry... Będą...;D
Kasai trochę przypomina mi Itachiego... Ten jego chłód... Ja chcę byc jego uke! Mnie bij, Kasai-samaaaaaaaa!!!
HanaAoi 9/01/2009 09:26:39
brak www IP: 94.40.57.136
Zapomniałam napisać, że strasznie podoba mi się ten cytat na dole;)
A co do opowiadania...
Yeah! ;D Gorąco się zrobiło... Muszę przyznać, że właśnie na to liczyłam...;)
Lubię szczyptę brutalności i perwersję^_^
Kasai uosabia te dwie cechy, ale jest również opanowany i chłodny... Ach... A Naga... hmm... ma chłopak temperament...;D
Czekam na kolejny rozdział! Nie mogę się już doczekać!
ArisToyotomi 9/01/2009 08:45:40
brak www IP: 94.40.57.136
Mwachachacha (chyba się powtarzam). Jak on w ogóle może biedaka bić? Weź go jakoś powstrzymaj! (alter ego: No właśnie!) Ay? (alter ego: co "Ay?"?) Właśnie się ze mną zgodziłeś. (alter ego: no i?) Wiesz, że to drugi raz w naszym wspólnym zasra*ym życiu? (alter ego: No wiem ^^) Aha. Więc o co chodzi? Czego oczekujesz? (alter ego: Mam ochotę na chwileczkę zapomnienia ];-> ) O.o"
Kichisame 8/01/2009 19:43:50
brak www IP: 83.22.90.159
| Lay&html by me for me
Picture found somewhere on the web