Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
29. And I don't mind youkeeping me on pins and needles. If I could stick to you and you stick me too.Don't break, don't break my heartand I won't break your.Heart-shaped glasses...


101856

.. Powiadamiać cię? ..
.. Fav? ..








Bohaterowie:

Lucjan "Lu" Durski

Piotr "Kruszyna" Kruszyński

Kamil "Żubru" Żubrzyk

Filip "Agrafka" i Jola Wójcik

Martyna "Farba" Przybyłko

Dominika "Nika" Bernardzik



Ciekawość to pierwszy stopień do piekła
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.


One-shoty
Deszcz
Śnieg
Wolf's rain - Ślepcy
Soldier Side


Rozmowa kwalifikacyjna
1
2


W mrokach niepamięci:

1.

2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
10.
11.
12.
13.
14.
15.
16.
17. - KONIEC CZĘŚCI 1

18.
19.
20.
21.
22.
23.
24.
25.
26.
27.
28.
29.
30.
31. - KONIEC

Nirmay

Kasai
Mitsuo











blog4u.pl







29.
And I don't mind you
keeping me on pins and needles.
If I could stick to you
and you stick me too.

Don't break, don't break my heart
and I won't break your.
Heart-shaped glasses...

I nie mam nic przeciwko
abyś trzymał mnie w mrowieniu
jeśli tylko będę mógł przylgnąć do ciebie,
a ty przylgniesz do mnie.

Nie łam, nie łam mego serca,
a ja nie złamę twego.
Szkła w kształcie serc...
(Marilyn Manson - Heart-shaped glasses)

Wybaczcie kiepską jakość tłumaczenia ^^"



Budziłem się powoli, z uśmiechem na twarzy wtulając się w leżące obok, ciepłe ciało.
Zamruczałem cicho, jeszcze lekko nieprzytomny i uchyliłem powieki. Kasai leżał zaraz przy mnie, odwrócony twarzą w moją stronę. Uwielbiałem na niego patrzeć gdy spał. Długie, czarne rzęsy rzucały delikatne cienie na jego policzki, zazwyczaj zdecydowane usta miały w sobie niecodzienną łagodność, a kosmyki czarnych jak smoła włosów opadały mu miękko na oczy. Nie mogąc się powstrzymać, wyciągnąłem rękę i odgarnąłem je. Zacisnął na chwilę mocniej powieki, by zaraz uchylić je, pozwalając mi ujrzeć oszałamiająco piękne oczy koloru roztopionego złota. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że Kasai obejmuje mnie mocno przez sen, jakby bał się mnie wypuścić. Uśmiechnąłem się do niego niepewnie, na co o dziwo, odpowiedział lekkim skrzywieniem warg, które mimo wszystko również można było wziąć za uśmiech.
- Dzień dobry… - cichutko przerwałem zalegającą ciszę.
- Raczej dobry wieczór – kącik jego ust uniósł się odrobinę wyżej.
Przekręciłem się nieco w jego ramionach i spojrzałem za okno. Faktycznie, na dworze panowała noc.
Ręce opasujące mnie w pasie zniknęły i zdążyłem się odwrócić akurat na czas, by zobaczyć Kasaia przeciągającego się niczym kot. Kołdra zjechała mu jeszcze niżej i mogłem bezkarnie podziwiać mięśnie rysujące się pod jego delikatną brzoskwiniową skórą. Aż westchnąłem cicho na ten widok, a Kasai ponownie zwrócił na mnie bystre spojrzenie swoich niezwykłych oczu.
Przewrócił się leniwie na bok i pochylił nade mną, zbliżając twarz do mojej szyi.
Wstrzymałem oddech w oczekiwaniu.
Jego usta lekko musnęły wrażliwe miejsce tuż za uchem, by po chwili zassać skórę, tworząc malinkę. Mruknąłem zadowolony i odchyliłem głowę, pozwalając mu znaczyć się czerwonymi punkcikami i liźnięciami języka.
Jakikolwiek był powód tych czułości nie mogłem narzekać.
Szczególnie, że usta przesuwały się coraz bardziej w dół, co pozwalało mi mieć nadzieję na owocne zakończenie tych pieszczot.
Zachichotałem cicho, czując jak skubie delikatnie skórę na mym brzuchu i wygiąłem się, uciekając od jego zębów. To było dziwne, łaskoczące uczucie, choć nie do końca nieprzyjemne.
Jego usta zacisnęły się na kawałku skóry na moim lewym boku, niedużo powyżej kolca biodrowego. Pocałował mnie tam namiętnie, jakby to były moje usta i uniósł się trochę, szepcąc coś cicho. Gdy mówił, jego oddech rozkosznie drażnił mokrą jeszcze skórę, sprawiając, że przez moje nerwy przebiegały fale przyjemnych dreszczy.
Mówił tak cicho, że nie rozumiałem ani jednego słowa.
- Co mówisz? –spytałem, jednak nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.
Zamiast tego szept nasilił się, uzyskał lekko śpiewny wydźwięk i już po chwili mogłem poczuć jego usta w tym samym miejscu co wcześniej, a razem z nimi piekący wybuch bólu, kumulujący się tam, gdzie mnie dotykał.
Krzyknąłem urywanie.
Ból powoli rozchodził się falami na żebra i podbrzusze, przez co skamlałem żałośnie, nie potrafiąc utrzymać kilku zbłąkanych łez.
Matko, za co?!
Co zrobiłem nie tak, za co on mnie znowu karze?
- Ciiii…. – zamruczał jak kocur, liżąc lekko źródło bólu. – Spójrz jak pięknie…
Wziąłem głęboki oddech, bo choć ból już nieco zelżał, pozostało wciąż to piekielne pieczenie. Skóra paliła mnie jakby ktoś przypalił mnie żywcem.
- Za co? – wykrztusiłem, siłą rozwierając usta.
- Pytanie nie powinno brzmieć „za co” tylko „po co”...
- Po… po co?
- Abyś nigdy nie zapomniał…
Spojrzałem na niego i dopiero po chwili przeniosłem wzrok na fragment skóry, który powodował moje cierpienie.
Czarny znak niesamowicie wyraźnie odcinał się na tle mlecznej bieli, a skóra wokół niego nie była nawet lekko zaczerwieniona, choć spodziewałem się krwi i opuchlizny. Uniosłem się na rękach, by przyjrzeć się mu lepiej i gdy tylko zauważyłem co przedstawia, wciągnąłem powietrze z głośnym świstem.
Było to ozdobne K.
Kasai podpisał mnie jako swoją własność.
- Jak mogłeś?! Ty chorobliwie zazdrosny dupku z manią posiadania, który…
Mój wywód został gwałtownie przerwany za sprawą gorących ust, zaciskających się wokół mojego pobudzonego już nieco członka. Zamiast reszty zdania, moje usta opuścił głośny jęk, a resztka moich racjonalnych myśli uleciała w nicość, gdy jego sprawny język poruszył się w obezwładniającej pieszczocie.
Kolejny raz ból przytłumiła przyjemność, kolejny raz poddałem się, bezradny wobec jego dotyku. Wplotłem mu palce we włosy, usiłując narzucić swoje tempo, na co tym razem pozwolił.
Obciągał mi z wielką wprawą, przez co przelotnie zastanowiłem się kto go tego nauczył, ale ta myśl wyparowała z mojego umysłu, wraz z kolejną falą przyjemności. Po chwili nie mogłem skupić się już na niczym, oprócz przetaczającego się przez moje ciało orgazmu. Otworzyłem oczy, które nie wiem kiedy zamknąłem, akurat na czas, by zobaczyć jak Kasai oblizuje lubieżnie strumyczek spermy cieknący mu z kącika ust. Jęknąłem, urzeczony tym widokiem.
- Kasai… - westchnąłem cicho, ściągając na siebie jego intensywne spojrzenie. Przesunęło się ono po całym moim ciele, sprawiając, że poczułem się jakby dotykał mnie aksamitną rękawiczką. Prześlizgiwało się po każdej wypukłości mojego ciała, rejestrując pieczołowicie każdy szczegół, tak jakby widział mnie po raz pierwszy. Intensywność tego spojrzenia sprawiła, że wzdłuż mego kręgosłupa przeszedł dreszcz oczekiwania, czułem jak podniecenie ponownie zbiera się wewnątrz mnie, choć nasze ciała nawet się nie stykały.
Powoli wyciągnął rękę i samymi opuszkami pogłaskał znak na mojej skórze. Uśmiechał się przy tym zadowolony i zachwycony zarazem, i nie mogłem nie poczuć lekkiego rozczulenia na widok jego twarzy. Wyglądał jak małe dziecko, które dostało swoją wymarzoną zabawkę i teraz niemal obawia się jej mocniej dotknąć, by się nie zepsuła.
Chwila ta jednak szybko minęła i brunet na powrót przybrał niewiele mówiący wyraz twarzy. Pochylił się i ponownie ucałował literę, a potem spojrzał mi prosto w oczy, jakby oczekując jakiejś reakcji.
Nie potrafiłem się w tej chwili na niego gniewać, więc podciągnąłem się do siadu i połączyłem nasze usta w delikatnym pocałunku. Nie trudno było przewidzieć, że już chwilę później stanie się on bardziej namiętny, a my ponownie zaczniemy kotłować się w pościeli. Tym razem seks nie przypominał nieokiełznanego pożaru, był spokojny i delikatny, ale równie przyjemny, choć w nieco inny sposób. Wywoływał we mnie nieznane uczucia, nakłaniał do czułości o której nie wiedziałem, że posiadam w takich ilościach.
Zmieniał coś we mnie tak samo, jak wcześniejsza brutalność, tyle, że w innych częściach mojej duszy, a może i mojego serca.
Kasai powoli, nieustannie wbijał się we mnie, a jego każdy ruch był niczym kropla drążąca skałę – z cierpliwością znaną tylko naturze wwiercała się w głąb mej duszy, pogłębiając pęknięcia i tworząc coraz wyraźniejsze wgłębienia. Niezwykle wolno i niemal niezauważalnie kamień ustępował pola niepozornym kroplom.
Nasze ciche westchnienia mieszały się ze sobą, powietrze przekazywane z ust do ust mąciło w głowie.
Tonęliśmy razem i razem wypływaliśmy na powierzchnię, by zaczerpnąć tchu, byliśmy jak jedno ciało.
A potem nadszedł moment w którym sięgnęliśmy dna i mocno się od niego odbiliśmy, by wyskoczyć wysoko nad wodę.
- Nirmay… - szepnął w chwili, gdy poczułem w sobie jego nasienie.
I wtedy skała we mnie zadrżała.




~~~~

TAJEMNICZA SPRAWA ZNIKAJĄCYCH ROZDZIAŁÓW

Rozdziały są po prawej stronie, w tabelce z informacjami, pod napisem "W mrokach niepamięci".
Teraz je widzicie?
Nie wiem czemu, ale motyw znikających rozdziałów pojawia się co jakiś czas...
Jeśli wciąż ich nie ma, powiedzcie mi o tym, a osobiście wyślę wam linki do wszystkich rozdziałów ;)

Sylver 14/03/2010 20:42:51 [Powrót] Komentuj


może ja jestem ułomna, ale nadal nie widzę tych rozdziałów :) możesz mi je wysłać na email?
szyszunia213 24/03/2010 20:37:02
brak www IP: 193.58.232.211

Żadnej tabelki nie widzę...
Mi$ka 23/03/2010 15:02:58
brak www IP: 77.255.192.90

Pomocy! Chce przeczytać resztę twoich rozdziałów a nie wiem gdzie :( Daj mi błagam odp w kometarzach lub na emaila bo się napaliłam ^^
Mi$ka 22/03/2010 19:43:14
brak www IP: 77.255.192.90

No, mi się ta kropla też strasznie podoba :D
Sephiroth 21/03/2010 19:35:48
brak www IP: 194.29.180.105

Mam problem, bo nie mogę znależć pozostałych rozdziałów... a przeczytałam tak do 21...
Zakłopotana 20/03/2010 09:59:17
brak www IP: 195.34.211.161

Nowy rozdział ;)
Chikusho 19/03/2010 22:21:21
brak www IP: 78.88.20.18

Czekam na następną część.I popieram twoją nienawiść do gatunku ludzkiego.To po prostu chore,że mamy taką władze...No dobra,zeszłam z tematu.Rozdział świetny,uwielbiam twojego bloga.
Afra 17/03/2010 18:01:00
brak www IP: 109.243.106.243

Na każdy twój rozdział warto czekać tak długo :D Genialne zakończenie, teraz trzyma mnie w takim napięciu na nexta ;) Kasai rządzi ;D
I napiszesz kiedyś kolejnego oneshota?
Najlepiej takiego podobnego do ,,Deszczu" i koniecznie z dobrym zakończeniem... *rozmarza się*
No dobra, nie będę ci truć :P
raiah 16/03/2010 15:23:07
brak www IP: 90.156.118.67

Bardzo, ale to bardzo ładnie (uch, nie znoszę tego słowa...) opisałaś seks. Nie jako rżnięcie, lecz coś intymnego.
Wężyk coraz bardziej mnie zadziwia. Straszny z niego masochista. Bo co, sądzi, że te sielskie chwile będą trwać wiecznie? Oj wiem, że nawet w realu tak nie ma, ale toż to Kasai! Jego oprawca! Nie wiadomo, co mu do głowy strzeli!
Za to właśnie wolę Mitsuo. Chociaż życie przy nim byłoby spokojniejsze i możliwe, że nudniejsze, ale jednak byłoby to życie. A nie niewola i ciągłe huśtawki nastrojów.
I chociaż uwielbiam Kasaia z całego serca, to jednak jestem za związkiem Wężyka z Lisem.
Romeo 16/03/2010 06:21:53
brak www IP: 91.123.185.1

Jezu kobieto, po raz kolejny jestem pod wielkim, ale to bardzo wielkim wrażeniem po przeczytaniu twojej notki...no i nic w stenie nie jestem teraz napisać(tak wiem powtarzam to samo co pod ostatnią notką no ale cóż...)
Pozdrawiam
Yuki
Yuki 15/03/2010 23:25:40
brak www IP: 78.8.44.40


Podstrona: *1* / 2




| Lay&html by me for me
Picture found somewhere on the web