Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Soldier side


226799

.. Powiadamiać cię? ..
.. Fav? ..








Bohaterowie:

Lucjan "Lu" Durski

Piotr "Kruszyna" Kruszyński

Kamil "Żubru" Żubrzyk

Filip "Agrafka" i Jola Wójcik

Martyna "Farba" Przybyłko

Dominika "Nika" Bernardzik



Ciekawość to pierwszy stopień do piekła
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.


One-shoty
Deszcz
Śnieg
Wolf's rain - Ślepcy
Soldier Side


Rozmowa kwalifikacyjna
1
2


W mrokach niepamięci:

1.

2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
10.
11.
12.
13.
14.
15.
16.
17. - KONIEC CZĘŚCI 1

18.
19.
20.
21.
22.
23.
24.
25.
26.
27.
28.
29.
30.
31. - KONIEC

Nirmay

Kasai
Mitsuo











blog4u.pl







Soldier side

One-shot inspirowany dwoma piosenkami: My Chemical Romance - Mama i System of a Down - Soldier Side. Dobrze by było gdybyście się z nimi zapoznali, ale nie jest to konieczne. Mimo to, radzę czytać słuchając tego: klik!
Wydaje mi się, że piosenka ta wprowadza w odpowiedni nastrój. Mam nadzieję, że wam się spodoba ;)



Stara kobieta usiadła na wyświechtanym, wiekowym fotelu. Jej włosy były białe, niczym pierwszy śnieg, wbijający się jasną smugą pomiędzy szarość jesieni, upięte na karku spinką równie starą, co fotel i ona sama. Poczciwą twarz pokrywała siateczka zmarszczek, wśród których radośnie dreptały kurze łapki – pamiątka wielu uśmiechów i szczęśliwych lat. Jednak życie nie szczędziło jej także smutku i zmartwień, które wyrzeźbiły w jej skórze głębokie bruzdy. Spękane wargi zbliżyły się do brzegu wyszczerbionego, czerwonego kubka.
Herbata była gorzka, tak jak gorzkie było życie.
Kobieta przymrużyła lekko niedowidzące już, zmęczone oczy i rozejrzała się po skromnym, a jednak urządzonym ze smakiem pomieszczeniu. Jej wzrok rejestrował wszystko, co tak dobrze znała – ściany oklejone poszarzałą tapetą w dzikie róże, mały drewniany stolik, skrywający swój porysowany blat pod kolorową serwetką, a na nim druciane okulary. Biblioteczka, z książkami dawno już zmarłego męża, uśmiechała się do niej z naprzeciwka. Nie było ich wiele - jedynie duża encyklopedia, kilka czasopism o medycynie i sporcie, które tak zawzięcie wertował, siedząc na tym samym fotelu, kilka ukochanych powieści oraz mała, dziecięca książeczka z alfabetem i wyblakłymi, nieco pogiętymi stronicami.
To właśnie ta książeczka wywołała nikły uśmiech na zmęczonej twarzy staruszki.
Ponownie uniosła kubek do ust i upiła łyczek wciąż ciepłej herbaty.
Zniszczone pracą dłonie kradły ciepło naczynia, starając się ogrzać zmęczone, starcze ciało. Wpatrzone w daleki, nieistniejący punkt oczy zamgliły się, przykryte wyblakłą kliszą wspomnień...


Kochana Mamo,
piszę ten list do Ciebie, choć wiem, że prawdopodobnie i tak nie zdobędę się na odwagę, by go wysłać.
Piszę ten list do Ciebie, bo z drogich mi osób pozostałaś już tylko Ty.
Piszę ten list do Ciebie, bo jest mi źle. Jest mi tak strasznie źle, mamo!
Piszę ten list do Ciebie, bo muszę… Po prostu muszę komuś o tym opowiedzieć.
Piszę ten list do Ciebie, bo wiem, że Ty byś mnie na pewno wysłuchała, uśmiechając się na swój łagodny sposób.
Piszę ten list do Ciebie, bo Ty byś zrozumiała. Ty dałabyś dobrą radę i ukoiła zszargane nerwy.
Piszę ten list do Ciebie, bo Cię kocham, bo mam przeczucie…
Piszę ten list do Ciebie, bo każdy list może być ostatnim.


Mamo… Co tam u ciebie? Jak się czujesz? Radzisz sobie po śmierci ojca?
Na pewno sobie radzisz, jesteś przecież taka silna… A ja nigdy Ci nawet nie powiedziałem jak dumny jestem, że mam taką matkę. Ale Ty to wiesz, prawda…?
Często ostatnio wspominam, wiesz?
Nasze małe mieszkanie na wsi, to jak pięknie kwitły dzikie róże na tapecie w salonie i jak nasz pies szalał w ogródku przed domem. Nasza sąsiadka, pani Schuler, zawsze się o niego z nami kłóciła, bo kopał w jej rabatkach, pamiętasz?
Miała taką śmieszną fryzurę. Spinała swoje siwe włosy w kok, podobny do ptasiego gniazda, a ja raz, z tym dzieciakiem z na przeciwka (Jak on miał na imię, swoją drogą? Nie mogę sobie przypomnieć…) w ramach żartu włożyłem tam jajko. Dasz wiarę, że nawet tego nie zauważyła? Nosiła je tak cały dzień, wielce zdziwiona rozbawionymi spojrzeniami ludzi i śmiechem na swój widok. Dowiedziała się dopiero na wieczór, gdy schyliła się po koszyk z suchym praniem, a jajko stoczyło się z jej głowy i spadło, kończąc swój barwny żywot jako nieforemna plama na ziemi. Oh, jaka była wściekła i zawstydzona! Ale nigdy nie domyśliła się autora tego dowcipu... Nie opowiedziałem Ci tego kiedy byłem mały, w strachu przed karą, a później zabrano nam przywilej szczerej rozmowy. Tak szybko musiałem opuścić Twoje opiekuńcze ramiona...
To chyba jedna z rzeczy, których najbardziej mi żal – że nie miałem okazji porozmawiać, ani z tobą, ani z ojcem, jak równy z równym, pośmiać się z wygłupów mojej młodości, może nawet powspominać waszą i wasze wybryki. Nasze relacje nigdy nie dojrzały na tyle, byśmy mogli się naprawdę 'poznać'.
Wspominam więc, jak ojciec siadał w fotelu w rogu salonu i czytał na głos, a to artykuły z gazety, a to fragmenty powieści czy hasła z encyklopedii, a ja siadałem na dywanie u jego stóp, łapczywie spijając każde słowo spływające z jego warg.
Wspominam jak uczył mnie czytać i pisać, jak opowiadał mi anegdoty, jak rozmawiał ze mną, pokazując mi świat. Pamiętam także to, jak z zawiedzioną miną wyciągał pas, by mi przyłożyć, gdy coś przeskrobałem, a jego smutne spojrzenie było tym, co sprawiało mi większy ból niż obolałe pośladki.
Wspominam też Twój ciepły uśmiech, karmelki, które czasem przynosiłaś z targu, z miną pełną samozadowolenia, niczym mała dziewczynka, knująca wielki plan. Twoje łagodne słowa, niosące otuchę, gdy rozbiłem kolano i wyrazy rozczarowania, gdy Cię nie słuchałem.
Wspominam jak dobrze było mi w domu. Z Wami.
Wspominam ogród pełen kwiatów i słońca, zapach ziemi zaraz po deszczu i miękkość trawy pod moimi bosymi stopami.
Ostatnio jednak… Wybacz mamo, ale ostatnio to nie was wspominam najczęściej.


Przepraszam, ale to nie z Twoim obrazem pod powiekami będę umierał.


Gdy przyjdzie ta chwila, chcę jedynie widzieć Jego. Tą uśmiechniętą twarz patrzącą na mnie z bezgraniczną miłością.
Gdy zamykam oczy, widzę właśnie jego - w mojej rozkopanej pościeli, z lekko zadziornym uśmieszkiem na ustach, przeciągającego się niczym kot, nieświadomie mnie prowokującego. Przed oczyma mam jego czerwone policzki i ten namiętny wyraz twarzy w chwili, gdy oddawał mi się cały. Wciąż go widzę, w mojej mokrej koszuli, sięgającej mu nawet nie do połowy uda, wychodzącego z kąpieli, jeszcze z kroplami wody na rzęsach. Pamiętam jak podchodził do mnie tym spokojnym i pełnym gracji krokiem, jak mnie obejmował, sprawiając, że zapominałem o wszystkich smutkach.
Jego, gdy mówił mi 'kocham cię', umazany błotem i krwią, klęczącego w okopie i z bronią w rękach. Strzelał w obronie swojego życia, a także i mojego. W tamtej chwili wydawał mi się najpiękniejszy, wiesz?
Moje światełko, moja nadzieja i powód do życia, słodkie kochanie, zabijające z zimną krwią.
Usta, które tak często całowałem, zaciśnięte w cienką zdecydowaną linię. Tak drogie mi ciało, napełnione zahartowanym duchem, wystawione na niebezpieczeństwo. Myśl, że mógłby umrzeć była tak straszna, że niemal odchodziłem od zmysłów.
Ale przeżyliśmy wtedy oboje, by móc cieszyć się sobą jeszcze przez chwilę.
Był moim podwładnym, dziewicą oddaną na pożarcie smokowi. Bo przecież to nie uchodzi, by urodzić się z taką twarzyczką. I na dodatek pójść jeszcze do wojska! Widziałem go bardziej w kościele, jako żywy dowód na istnienie aniołów, niż żołnierza, walczącego w tej absurdalnej wojnie. Te blond włoski, lekko kręcone na końcach, duże niebieskie oczy, pełne usta, delikatne rysy twarzy i jego niewinna naiwność. Aż chciało się go złamać, tylko po to, by zobaczyć jak płacze. Ale on nigdy nie dał mi tej satysfakcji, nigdy nie płakał, nawet gdy dręczyłem go na coraz wymyślniejsze sposoby.
Zawsze tylko zaciskał usta w tą wąziutką kreskę i robił minę małego buntownika. Wyglądał tak słodko! Gdybyś tylko mogła go wtedy zobaczyć, zapewne pogłaskałabyś go po główce i przytuliła, porażona jego urokiem.
A później to on mnie dręczył, gdy pojawiał się w moich snach co noc, powodując, że budziłem się cały rozpalony i gotowy. Wciąż ocierając się o mnie w przejściu i nieświadomie mnie prowokując każdym ruchem.
Musiałem go mieć.
Ale pomimo moich żądz, to on był tym który mnie wybrał. To on dążył do pełniejszego kontaktu, to on pierwszy wyznał mi miłość, to on owinął mnie sobie wokół palca. To wszystko On. A ja nigdy, ani na chwilę, nie żałowałem, bo z nim u boku każda minuta w tym ponurym piekle ludzkiej nienawiści i strachu, była niczym chwila w raju, niczym spełnienie wszystkich marzeń.
Usidlił mnie mały potworek, rozpustny diabełek pod postacią najpiękniejszego z aniołów. Sprawił, że zakochałem się bez pamięci, bez odwrotu, bez możliwości zapomnienia.
I w chwili, gdy miał mnie już całego – gdy raz na zawsze wziął w panowanie moje ciało i duszę – porzucił mnie.
Uciekł. Odszedł. Zostawił samego, pośród zapadającej ciemności, klęczącego wśród okruchów czegoś, co było moim życiem.
Widok jego ciała, leżącego na ziemi usłanej trupami, jednego z wielu, a jednak dla mnie tak jedynego, z krwawym kwiatem rozkwitłym na koszuli munduru…
Wiesz mamo, wydał mi się wtedy zarówno obcy, jak i bardzo bliski.
Jego piękne włosy, zlepione potem, brudem i krwią, przywarły miejscami do skroni i policzków, w niczym nie przypominając anielskich, złotych splotów. Niebieskie oczy, które niegdyś patrzyły na mnie z taką pasją, zmętniały, tracąc zarówno blask, jak i jakiekolwiek oznaki życia. Były puste niczym oczy porzuconej, połamanej lalki, spoglądającej smutno ze sterty śmieci. Przerażające dlatego, że tak znajome.
Usta, całkiem zsiniałe, jedynie miejscami zabrudzone były brunatnymi kroplami krwi.
Jego drobne ciało leżało bezwładnie i tylko wielka dziura zamiast serca świadczyła, że nigdy już się nie podniesie.
Ten obraz wczepił się pazurami w mój umysł, nie pozwalając zapomnieć, wtłaczając się siłą pod powieki. Za każdym razem, gdy tylko zamknę oczy, widzę go takim, jakim widziałem go wtedy.


To boli, mamo! To tak boli…


Dlaczego musimy walczyć w tej wojnie? Dlaczego los nie mógł rzucić nas gdzieś indziej?
Twój syn jest mordercą, mamo. Morduje za nie swoje ideały, będąc mordercą z przymusu, nie z wyboru.
Z zimną krwią zabijam nieprzyjaciół… Ludzi, których nawet nie znam, którzy niczym mi nie zawinili. Ludzi, którzy mają swoich własnych przyjaciół, swoją rodzinę, swoich bliskich i swoje własne anioły. A przecież jedyne, co stoi na drodze naszych dobrych stosunków, to wola jakiegoś pomyleńca. Wiem, że nie powinienem tak pisać, nie powinienem tak mówić, a nawet tak myśleć. Ale to prawda i nie obchodzi mnie już, co mi zrobią za moje przekonania. I tak niedługo umrę.
Jedyną osobą, o którą się jeszcze martwię, jesteś ty, mamo.
Wojna jest koszmarem. Jest zaprzeczeniem wszystkiego czego mnie uczyłaś.
Zabija się dla zysku, zabija się, by przetrwać – jak zwierzęta.
Ale nie… Nawet na miano zwierząt już nie zasługujemy, kierowani jedynie instynktem przetrwania, trzymając kurczowo karabin czołgamy się w błocie, byleby zabić. Byleby przedłużyć życie o kolejną sekundę, kolejną minutę, kolejny dzień. Nie obchodzą nas już kompanii, nie obchodzą nas motywy, tylko jedną myśl mamy w głowach. Przeżyć i zabić.
Ach, my, prości żołnierze.
Przełożeni planują, a my nadstawiamy karku, każdym nabojem żebrząc o życie.
Dzielimy się na dwie grupy: ci, co przybyli z konieczności, nie lubiący wojny, smutni, ale życzliwi i pogodzeni ze swoim losem. I ci, którzy przybyli z „powołania”, kochający zabijać. Kochający dreszczyk adrenaliny, gdy z wyciem godnym najgorszych demonów rzucają się w wir walki, zbierając krwawe żniwo.
Nie wiem, których żal mi bardziej.
W wolnych chwilach marzę więc o naszym ogrodzie, ale już po chwili, twarde ujadanie karabinów i głośne stąpnięcia granatów boleśnie rzucają mną o betonową ścianę rzeczywistości. Stąd nie można się wyrwać. To zamknięte koło, studnia bez dna…
Generał powie słowo, a my idziemy na front i giniemy jak mrówki, zdeptane butem krnąbrnego dziecka. Każdego dnia widząc śmierć swoich kompanów. Każdego dnia, w każdej chwili, zastanawiając się kiedy przyjdzie pora na nas.
To nieludzkie. My już nie jesteśmy ludźmi, straciliśmy wartość. Jedyne do czego nas potrzebują, to zabijanie.
Ja też nie jestem już człowiekiem. Po jego śmierci stałem się niczym więcej niż pustą skorupą.
Dlaczego oni nam to robią? Dlaczego ten świat jest tak zbudowany? Czy Bóg o nas zapomniał?
Nocną ciszę, raz po raz, przerywają wybuchy bomb i odgłosy strzałów. Nie śpimy, tylko czuwamy, niezdolni do wykonania najmniejszego ruchu.
Ziemia jest spalona, śmierdzi, znikąd nie widać ratunku.
Jeśli to nie jest piekło, to co nim jest?
Wiem, że jako jeden z nielicznych, miałem szczęście. Ale było to ulotne szczęście, szczęście w nieszczęściu, zakończone katastrofą. Już nie potrafię się nim cieszyć, już nie...
Bo co z tego, że spotkałem swą miłość, skoro każdego dnia widziałem jak cierpi na moich oczach.
To było dziwne połączenie – smutek i radość w jednym czasie.
A ja, dla własnego egoizmu, trzymałem go przy sobie, zamiast wysłać gdzieś, gdzie byłby bezpieczniejszy lub gdzie nie widziałbym jego śmierci. Czy wtedy też czułbym ten rozdzierający ból, tłuczący się spazmatycznie o moje żebra?
Nie jestem pewien, czy potrafię jeszcze czuć coś oprócz niego...
Pamiętasz jak kiedyś śmiałem się beztrosko?
Już się nie śmieję mamo. Nie mam powodów. Nie pamiętam jak to się robiło.

Wiem już, że nie wyślę tego listu. Za dużo napisałem, a nie chcę Cię martwić. Chociaż Ty powinnaś żyć bezpiecznie, z dala od tego koszmaru.
Tylko myśl, że walcząc, chronię jedyną i najważniejszą osobę, która mi jeszcze pozostała – Ciebie, już nie jego. Jego nie zdołałem obronić...- daje mi siłę, by kontynuować moją egzystencję, by starać się ze wszystkich sił. I sprawia, że czuję się choć troszkę szczęśliwy, że umrę, wypełniając swój obowiązek i zarazem przywilej.
Wiem, że już niedługo spotkam Juliusa… oczywiście, jeżeli zasłużyłem na miejsce w zaświatach u jego boku. Kiedy to nastąpi, będę gotów i przyjmę śmierć z godnością.
Jestem w końcu żołnierzem, czy tego chcę czy nie. Przetrwałem piekło, nie pozwoliłem odebrać sobie swoich przekonań. Nawet jeśli miałem jakieś wątpliwości, w duszy zostałem wierny swym zasadom i temu, czego mnie uczyłaś, choć ciało wykonywało rozkazy innych. Kochałem i byłem kochany.
Myślę, że możesz być ze mnie dumna, mamo.

Kocham Cię,
Friedrich.

P.S. Pamiętaj…



Siedzący w okopie i piszący na wymiętej kartce żołnierz o smutnej twarzy, nigdy nie dokończył swego listu. Wybuch porwał skrawek papieru wysoko, wysoko w stronę nieba, niczym ptaka próbującego umknąć przed pożogą, ale ogień dopadł go, kalecząc i pozbawiając skrzydeł, a potem opuścił tlące się resztki na martwe, okaleczone ciało.
Daleko od tego miejsca, ręce siedzącej na fotelu kobiety zadrżały i kubek, z zimną już herbatą, rozprysnął się na podłodze. Emaliowane na czerwono fragmenty wyglądały przez chwilę jak ślady krwi, plamiące czystą kartę jej nadziei. Staruszka poczuła nagły smutek, nie była jednak pewna, czy wywołała go strata ulubionego kubka, czy też stare wspomnienia. Po pobrużdżonej twarzy przemknął grymas, a w oczach pojawiły się łzy, które jednak przegnała szybko, mrugając.
Z ciężkim westchnieniem wstała i zaczęła zbierać porozsypywane odłamki, mrucząc cicho pod nosem:

- Na pewno wróci, głupia...


~~~~
Miłego weekendu! ;)
Głosuj (4)

Sylver 30/04/2010 23:27:50 [Powrót] Komentuj


Zapraszam na nowy rozdział ;)
Chikusho 9/05/2010 15:06:45
brak www IP: 78.88.20.18

Witam!
Chciałabym poinformować, że na ocenialni http://mala-ocenia.pl wkrótce będziemy obchodzić 1 rok reaktywacji strony, która w listopadzie 2010 roku będzie już sobie liczyć 6 lat. Jesteśmy grupą młodych ludzi - od 16 do 26 lat. Niektórzy z nas blogują od 2004 roku, więc jesteśmy obeznani w tej formie internetowego ekshibicjonizmu. W naszej ekipie znajdziesz osoby, które w tym czasie oceniły ponad 250 blogów.

Zapraszamy do zgłaszania się do oceny - każdy oceniony przez nas blog, ma szansę wziąć udział w corocznym Plebiscycie ‘Blog Roku na Małej ocenialni blogów’.
Pozdrawiam!
http://mala-ocenia.pl
mala-ocenia.pl 7/05/2010 22:55:32
brak www IP: 83.29.59.235

ZMIENIŁAŚ SZABLON NIEE! TT.TT
TAMTEN MI SIĘ OKROPNIE PODOBAŁ CHLIP! ;((
Ten taki...inny t.t
I jeszcze notka taka smutniasta :(
Piękna, ale smutniasta :(
raiah 5/05/2010 14:34:16
brak www IP: 90.156.118.67

jejku...to jest smutne...i do tego ta piosenke...eh...możrsz mnie uznać za głupią ale ryczałam...
Yuki 5/05/2010 05:27:26
brak www IP: 78.8.54.154

Ładnie tu teraz, chociaż wtedy też mi się podobało ;) No nic, zapraszam na rozdział ^^
Chikusho 3/05/2010 23:33:21
brak www IP: 78.88.20.18

To jeden z moich ulubionych one-shotów, które wyszły spod Twoich paluszków :) może dlatego, że pierwszy, który miałam przyjemność poprawiać... XD
Ta piosenka świetnie współgra z nastrojem, po prostu bosko. W takich momentach bycie betą jest wspaniałe: HA! MIAŁAM TO W SWOICH PASKUDNYCH, MAŁYCH ŁAPKACH JAKO PIERWSZA!! Ale ja jestem wredna...:D
Sephiroth 2/05/2010 20:17:50
brak www IP: 194.29.180.105

To było takie piękne! Az zabrakło mi słów po prostu! To było na prawdę prześwietne, prze boskie i przewspaniałe. Czekam na następną notkę!
Karin 1/05/2010 23:20:13
brak www IP: 83.2.21.167

Uwielbiam...
Nie. Ubóstwiam twój styl pisania!
Szczerze mówiąc nigdy nie spotkałam osoby, której opowiadania spodobały mi się do tego stopnia. "W morkach niepamięci" połknęłam jednym tchem, zachwycona postacią Kasaia. One shoty są równie wspaniałe, włącznie włącznie z tym. Motyw wojny + yaoi = <333

Dobra. Nie mogę napisać nic więcej, po nie przestanę i znów mi obetną połowę treści.
Dodaję do ulubionych i będę cię śledzić! ^ ^
ZepsutySen 1/05/2010 16:51:08
http://ZepsutySen.id.joe.pl/ IP: zalogowany

Och, Cholera... To było Boskie, naprawdę. Przerażające w pięknie i takie delikatne... Uch, co ja tam mogę, nie będę się w krytyka bawić, ale na pewno czarujesz ;) słowem i treścią, można się zaczytać... No i muzyka też robi swoje. Na pewno smutek w opowiadaniach też musi być i w pewien sposób mnie to cieszy, brawa tylko, że tak ładnie go można ubrać i podać... Pozdrawiam.
*--* 1/05/2010 00:40:38
brak www IP: 88.220.107.118

Swoją drogą wybacz za błędy... słownik mozilli. A jak szybko poprawiam to nie zwracam uwagi ^^''

Więc powiem tylko, że chciałam powiedzieć, że wybrałaś bardzo poruSZający temat ^^"

No. Pozdrawiam :)
romans-chan 1/05/2010 00:20:21
brak www IP: 77.253.155.252


Podstrona: *1* / 2




| Lay&html by me for me
Picture found somewhere on the web