Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozmowa kwalifikacyjna
CZĘŚĆ 2
- Zabaw mnie – głos Asmodeusa przerwał napiętą ciszę między nimi. W porównaniu do niego odpowiedź Eliasa zabrzmiała słabo i niewinnie.
- Co masz na myśli?
- Myślę, że możesz zacząć od małego przedstawienia. – Dmuchnął na niego aromatycznym dymem – Robiłeś sobie już kiedyś dobrze, prawda? Do dzieła!
Chłopak w momencie zbladł, a jego oczy rozszerzyły się w zdziwieniu grożąc wypadnięciem z oczodołów.
- Nie masz na myśli tego, co sądzę, prawda? Nie możesz mieć! To… upokarzające. Nie zrobię tego!
- Skończ wreszcie te niepotrzebne dyskusje i zacznij działać, jeśli nie chcesz wylądować w rzece. Naucz się, że moje słowo jest absolutem i masz wykonywać moje rozkazy chętnie i bez jakiegokolwiek sprzeciwu czy kwestionowania ich. To pierwsza zasada, jeżeli tego nie zrozumiesz nie ma tu dla ciebie miejsca.
Ton głosu Asmodeusa dosłownie ścinał krew w żyłach, choć kpiący uśmiech nie opuszczał jego warg, tak jakby wyraz twarzy nie miał nic wspólnego z jego prawdziwymi emocjami. A jednak coś w jego spojrzeniu mówiło Eliasowi wyraźnie, że nie może zlekceważyć tych słów i musi się podporządkować, jeśli chce przeżyć. Wręcz zmrożony świadomością tego, co będzie musiał teraz zrobić, chłopak sięgnął dłonią do swego penisa, zamykając oczy by złagodzić świadomość, że nie jest w pomieszczeniu sam. Jego policzki pokryły się szkarłatem w chwili, gdy ręka sięgnęła celu, a wciąż niepewne palce przejechały po całej długości jego męskości. Jego dłoń drżała lekko, co tylko potęgowało doznanie. Posuwistym ruchem przeciągnął po swym członku, starając się myśleć o pięknych kobietach, jakie widział w drodze tu i ich zmysłowych ustach obejmujących go czule. Po kilku kolejnych ruchach, powoli zaczął odczuwać przyjemność, jego serce przyspieszyło, a ciało stało się nagle gorące i spragnione dotyku.
Wszystkie te intensywne uczucia nadeszły falą, jak wielki przypływ zmywający z jego umysłu racjonalność. Członek w jego dłoniach drgnął i stanął na baczność, niesamowicie twardy. Przestał wyobrażać sobie cokolwiek, skoncentrowany całkowicie na tych dziwnych uczuciach i przesuwaniu się jego dłoni na ich źródle. Ściskał to mocniej, to słabiej prowadząc się bezbłędnie wprost na krawędź orgazmu. I gdy był już tuż tuż, gdy czuł nadchodzące spełnienie do jego uszu dobiegł mrukliwy głos.
- Spójrz mi w oczy… - i Elias, choć zdążył już zapomnieć o obecności Asmodeusa, uchylił powieki i spojrzał prosto w jego błyszczące pożądliwie oczy, wpatrujące się w niego z taką siłą, że jedyne, co mógł zrobić to zajęczeć bezładnie i dojść prosto na swą rękę i posadzkę tuż przed sobą. Czując, że miękną mu kolana opadł na poduszki tuż obok mężczyzny, który ponownie podał mu ustnik od fajki, mrucząc prawie niedosłyszalnie i uśmiechając się do siebie z zadowoleniem, widząc, że afrodyzjak zawarty w nargili wreszcie zaczął działać na tego dość opornego delikwenta.
- Pal, pal, mój maleńki. Nim minie godzina będziesz już tylko kłębkiem pożądania w moich dłoniach…
A nieświadomy niczego chłopak, zaciągał się mocno i z prawdziwą przyjemnością, pozwalając substancji rozchodzić się najpierw po płucach, a później po całym ciele…
Nie zauważając, że robi mu się coraz bardziej gorąco, Elias rozciągnął się na poduszkach nieco wygodniej, zapominając na ten czas o całym wstydzie związanym ze swoją nagością.
Asmodeus jednakże, z pewnością nie zapomniał o jego nagości. Uśmiechając się przebiegle nachylił się w jego kierunku i przesunął dłonią po obnażonej klatce piersiowej, rozstawiając szeroko palce i zahaczając o jeden z sutków. Miejsca, które dotknął wydawały się płonąć na nagle wrażliwej skórze Eliasa. Sapnął i spojrzał ze zdziwieniem na pochylającego się nad nim mężczyznę.
- Co…?
- Chyba nie sądziłeś, że to koniec?
- Ale przecież… co jeszcze…? Chyba nie…? – Głos lekko mu się załamał, gdy palec Asmodeusa wylądował na jego ustach skutecznie go uciszając.
- Nic nie mów… chyba, że będą to błagania o więcej.
Elias rozchylił lekko usta, nie wierząc, że to dzieje się naprawdę. Przecież… oboje byli mężczyznami, co Asmodeus chce zrobić…? Oczywiście, nie był ani tak naiwny, ani tak niewinny, żeby nie wiedzieć, że czasami zdarzało się, że mężczyźni… razem… no cóż. Ale nigdy nie zastanawiał się JAK, a przede wszystkim nigdy nie wyobrażał sobie, że ON… w ogóle go to nie interesowało, wydawało się obrzydliwe, ale ręką Asmodeusa na jego piersi… no cóż, to, co czuł z pewnością nie było obrzydzeniem.
Chaotyczne, przerażone i zdezorientowane myśli pędziły przez jego głowę jak w jakimś chorym wyścigu, wyprzedzając się na zakrętach i podkładając sobie nawzajem nogi, by w końcu urwać się gdzieś w połowie w chwili, gdy zręczne palce uszczypnęły jego sutek, zostawiając w jego głowie całkowitą pustkę i wyrywając niespodziewany jęk z jego ust.
Choć wszystko w nim buntowało się przeciwko temu, co miało się stać, jego ciało postanowiło zdradzić właściciela, na przekór rozumowi odczuwając niesamowitą przyjemność. Każde miejsce, w którym Asmodeus go dotknął rozpalało się wywołując rozkoszne dreszcze, by emanować dojmującym uczuciem straty i pustki w chwili, gdy dłoń przesuwała się gdzie indziej. Otwartymi szeroko oczami śledził śmiałe poczynania mężczyzny, który wydawał się postawić sobie za cel dotknięcie każdego skrawka jego ciała. Oprócz szybko unoszącej się klatki piersiowej i języka od czasu do czasu zwilżającego wyschnięte nagle usta, ciało Eliasa wydawało się trwać w kompletnym bezruchu, choć emocje i uczucia przepływały przez jego wnętrze jak szalone. Dopiero dłoń stanowczo rozsuwająca jego uda i lekko muskająca stojącego już na baczność członka sprawiła, że wyrwał się z tego dziwnego zastoju. Jęknął głośno i poruszył się niespokojnie, usiłując zsunąć nogi razem i jednocześnie pragnąc, by dłoń bliżej zaznajomiła się z jego spragnioną, tęskniącą za ukojeniem męskością.
- Nnnn…! – Wyrwało się z zaciśniętych nagle ust – Nie…
Ostre spojrzenie Asmodeusa w jednej chwili ucięło wszelkie protesty.
- „Nie”, co? Nie podobają ci się moje starania? Więc może pokażesz, czego byś chciał? Może powiesz mi, czego pragniesz? – Spojrzał wymownie między nogi chłopaka – Nie odważysz się, prawda? Jeszcze nie… mała owieczka jest za bardzo przerażona. Biedna, zagubiona owieczka… Czego się boisz? Że wilk cię pożre? Cała się trzęsiesz, owieczko. Jeszcze nie wiesz, jak dużą możesz mieć władzę nad głodnym wilkiem… Czujesz się bezbronna, choć możesz dzierżyć potężną broń, jeśli tylko zechcesz. Głupia, naiwna owieczka. Za mało znasz życie… - silne palce mężczyzny zacisnęły się na podbródku chłopca, zmuszając go, by patrzył prosto w gorejące granatowe oczy – Myślałem, że tego chcesz, owieczko. Że chcesz nauczyć się życia i przetrwania, chcesz dowiedzieć się jak stać się potężną owieczką trzymającą wszystkie okoliczne wilki w szachu, śliniące się na widok twojej śnieżnobiałej wełenki i delikatnego mięsa, ale niezdolne pożreć cię w całości. Że chcesz stać się wilkiem w owczej skórze. Wilkiem silnym, bo pamiętającym jak to jest być owieczką i znającym jej sztuczki, wilkiem, który nie da się skusić innej owieczce. – Asmodeus puścił go i odsunął się, ponownie opierając na poduszkach – Ale może się myliłem. Może wilk, którego w tobie dostrzegłem, głęboko głęboko pod powierzchnią, tak naprawdę nie istnieje…
- Chcę, tylko… dlaczego w ten sposób? – Elias przełknął głośno ślinę, patrząc niepewnie w oczy starszego mężczyzny. Nie mógł nie przyznać sam przed sobą, że jego słowa wjechały mu na ambicję.
- Bo do takiego wkraczasz świata. Co zniewolisz jest twoje, pamiętaj. I czasem nawet będąc zniewolonym, możesz odwrócić sytuację na swoją korzyść, sprawić, że silniejszy stanie się słabszym. Jeśli nie nauczysz się tego teraz, zjedzą cię żywcem nim się zorientujesz.
- Co mam więc zrobić? – Stanowczość zabrzmiała w głosie Eliasa, który wreszcie podjął ostateczną decyzję i pogodził się z konsekwencjami, mimo, że w głowie lekko mu szumiało.
- Spraw mi przyjemność. Ustami.
Przebiegły uśmieszek zatańczył na wargach Asmo, gdy chłopak pochylił się nad nim, stanowczym ruchem rozwiązując rzemyki u jego spodni. Drżącymi rękoma Elias wydobył na wierzch dość okazały członek mężczyzny, smukły i gładki, w kolorze karmelu jak cała jego skóra. Z mieszanymi uczuciami chłopiec przesunął po nim dłonią badając jego kształt i strukturę, zastanawiając się gorączkowo jak on będzie mógł… ustami…
Przecież to niemożliwe!
A jednak, ponownie zaskakując sam siebie, zauważył, że trzymanie go w dłoni, wbrew temu, czego się spodziewał, nie było wcale nieprzyjemne. Było wręcz… ekscytujące na swój sposób.
To jak drgał i prężył się pod jego palcami nadawało mu nad nim wręcz pewną władzę. Z gorącymi rumieńcami Elias pomyślał, że mógłby nawet polubić to uczucie.
Opuszczając spodnie Asmodeusa nieco niżej, Elias pogłaskał niepewnie jego uda, kierując się w stronę jąder, głaszcząc je i ciągnąc nieco skórę. Zduszony jęk był wystarczającą nagrodą. Uśmiechając się jak kot, który dobrał się do śmietanki, młodzieniec przeciągnął dłonią po penisie to rozluźniając to wzmacniając uścisk, rozprowadzając krople, które zaczęły zbierać się na czubku. Nigdy wcześniej tego nie robił komuś innemu, ale instynkt podpowiadał mu, co sprawi przyjemność mężczyźnie.
- Ustami.
Gardłowy, pełen frustracji dźwięk opuścił jego usta, gdy pochylał się z zamiarem włożenia do nich… O Boże, nie chciał nawet o tym myśleć. Z zaciśniętymi mocno oczami, trącił czubek językiem, by po chwili zanurzyć całą resztę w ciepłym, wilgotnym wnętrzu. Pamiętał jak robiła mu to pewna dziewczyna i w tej chwili starał się jak najlepiej odwzorować jej ruchy, gdy przesuwał językiem penisa, tak, że ten ocierał się o jego podniebienie. Czuł dziwny, lekko słonawy smak i… do diaska, czemu tu musi być tak gorąco? A może to po prostu on emanował takim ciepłem, nieświadomie podniecony do granic możliwości?
Asmodeus wpatrywał się zadowolonym wzrokiem w czarną głowę między swoimi nogami. Młokos był nadzwyczaj oporny, ale afrodyzjak i napięcie zdziałały swoje i młodzik wreszcie uległ. To dobrze, Asmo widział w nim potencjał, szczególnie, że jego krew świadczyła o boskim pierwiastku.
Syknął nieco przez zęby, gdy niedoświadczony gówniarz zahaczył go zębami, nieświadomie dodając wszystkiemu nieco pikanterii. Ciepłe, ciasne wnętrze ust Eliasa wydawało się wręcz stworzone dla jego członka i nawet wyraźny brak doświadczenia nie przeszkadzał mu aż tak bardzo. Można nawet powiedzieć, że był miłą odmianą.
Czując intensywne ssanie wokół czubka, westchnął i ciągnąc za czarne włosy docisnął głowę chłopaka mocniej. Chciał więcej, bardziej i nie przeszkadzało mu, że ofiara zakrztusiła się lekko, jeśli tylko miał osiągnąć dzięki temu przyjemność. Trzymając dłoń na głowie chłopaka, nadawał jego ruchom odpowiednie tempo, zmuszając go by niemal połykał jego męskość, aż w końcu napełnił jego usta swoim nasieniem. Dopiero wtedy poluźnił uścisk, pozwalając mu się nieco odsunąć. Choć w oczach chłopca świeciły małe łezki, nie wydawał się jakoś wybitnie skrzywdzony, a członek między jego nogami stał sztywno roniąc wielkie krople.
- No no, całkiem nieźle. Można by cię wytrenować na dobrą dziwkę. – Wredny uśmiech wykwitł na jego ustach – niestety, nie mam akurat wolnych miejsc w żadnym z moich burdeli.
Elias widocznie odetchnął, co tylko bardziej rozbawiło Asmodeusa.
- Ale przyznaj, podobało ci się, prawda? Widzę to po twoich oczach… czyżbyś był ukrytym sodomitą? Jeśli tak, to wyśmienicie…
Wężowym ruchem wyciągnął przed siebie dłoń i trzepnął stojącego penisa chłopaka płaską dłonią. Nie zrobił tego zbyt mocno, ale wystarczyło to by zduszony krzyk opuścił jego usta.
- Co ty sobie wyobrażasz?! Do diabła z twoją wysoką pozycją, nie pozwolę się tak…! Mmmm! – zamilkł gwałtownie, gdy Asmodeo przyciągnął jego głowę za włosy i wsunął język w otwarte do krzyku usta. Pocałunek jasno dawał do zrozumienia, kto tu rządzi, język Asmodeusa stanowczo acz przyjemnie pieścił drugi, przejmując nad nim całkowitą kontrolę i nie zważając na niemrawe próby walki.
Krew w Eliasie gotowała się z mieszanki złości i pożądania, a to cudowne coś, co właśnie działo się z jego ustami, tylko to wszystko potęgowało. Bo to nie mógł być pocałunek. To było zbyt dobre by mogło okazać się zwykłym pocałunkiem. Westchnął rozczarowany, gdy ich usta się rozłączyły i już po chwili leżał na poduszkach, popchnięty pewną dłonią, która właśnie ponownie przekradała się po jego ciele w kierunku krocza, by zatrzymać się na samej granicy. Przystojna twarz, nieco już zamazana w oczach Eliasa, zawisła wprost nad nim.
- Co to miało być za pyskowanie? Ciesz się, że nie pozwoliłem ci dokończyć, ale i tak czeka cię kara za samą choćby próbę. Nie wiem, po co ja się jeszcze z tobą męczę… - westchnął jakby do siebie i odchylił się do tyłu sięgając do stojącej w pobliżu szafki.
Chwilę później, nim zamroczony lekko Elias zdążył zorientować się, co się dzieje, przyjemnie chłodna, wonna substancja rozlała się po jego ciele zaczynając od klatki piersiowej i spływając w kierunku krocza, gdzie omyła stojącą męskość i wpłynęła między pośladki. Chłopak zadrżał cały, a zwinne dłonie szybko rozmasowały olejek na jego skórze szczególną uwagę poświęcając sutkom i pośladkom. I gdy wydawało mu się, że już nic go nie zadziwi, jeden, obficie zamoczony w lekko kleistej cieczy palec wtargnął wprost do jego wnętrza. Elias krzyknął cicho i otwartymi szeroko oczami spojrzał na Asmodeusa starając się uciec biodrami od niechcianego dotyku. Ten jednak przytrzymał go mocno, poruszając palcem i rozciągając go metodycznie, po chwili dokładając kolejny. Ból i dziwne, nieprzyjemne uczucie rozciągnięcia, w odurzonym umyśle Eliasa szybko zostały zastąpione chorą przyjemnością, zwłaszcza, że olejek pełnił również funkcje afrodyzjaku i już po chwili zaczął rozgrzewać i wprawiać wrażliwą skórę w rozkoszne mrowienie.
Wszelka racjonalność opuściła czarnowłosego młodzieńca, nie miał szans powstrzymać fali pragnienia wzmocnionej dodatkowo afrodyzjakami i umiejętnymi pieszczotami. Długie, czarne włosy rozsypały się naokoło, gdy wstążka zsunęła się pod wpływem jego gwałtownych ruchów. Ciało prężyło się i nastawiało po więcej pieszczot, usta układały się w ciche westchnienia i nieco głośniejsze jęki, brzoskwiniowa skóra błyszczała w świetle świec. Chciał więcej, mocniej, bardziej, ale Asmodeus najwyraźniej miał inne plany. Drażniąco delikatnie i powoli rozciągał mięśnie chłopaka, nie dotykając go nigdzie poza tym. Napawał się przy tym widokiem, jaki opętany rozkoszą Elias sobą przedstawiał i uśmiechał się z okrutnym zadowoleniem. O to mu właśnie chodziło, chciał by chłopak zatracił siebie w tym pożądaniu, złamał się. Później już tylko od jego charakteru i siły woli zależeć będzie czy podniesie się silniejszy niż wcześniej, czy zostanie wyrzucony niczym niepotrzebna, zepsuta zabawka.
Czując, że chłopak jest już odpowiednio rozciągnięty Asmo zabrał dłoń zostawiając go na pastwę niezaspokojenia. Uszczypnął wrażliwe sutki i przejechał paznokciami po napiętej skórze klatki piersiowej, wiedząc, że ten ból spotęguje tylko doznania. Już sekundę później okazało się, że miał całkowitą rację, co potwierdził głośny jęk opuszczający usta Eliasa i łuk, w jaki wygięło się jego ciało.
- No, owieczko. Nie sądzisz chyba, że będę wykonywał za ciebie całą pracę? – z miną kota, który dobrał się do śmietanki Asmo rozparł się na poduszkach i poklepał po kolanach. – Chodź tutaj… - zamruczał zadowolony, patrząc jak Elias wykonuje jego polecenie szybko i ochoczo, spragniony dotyku. Spotkanie jego wrażliwej skóry z szorstkim ubraniem, otarcie się udami o ciepło ud Asmodeusa, wyeksponowanie na dotyk… to był zbyt… zbyt… Głośne sapnięcie opuściło usta Eliasa i już po chwili zaczął się on pozbywać zbędnej jego zdaniem koszuli. Mężczyzna nie zareagował, pozwalając się rozebrać sprawnym, choć drżącym z pragnienia dłoniom. Widocznie chłoptaś wreszcie się zatracił skoro wstyd i niepewność opuściły jego ruchy, a jedyne co nim teraz kierowało to pożądanie.
Chwilę później Elias wężowym ruchem otarł się swą nagą piersią o wreszcie uwolnionego z koszuli, ciepłego i aksamitnego w dotyku Asmodeusa. Ten z kolei nie omieszkał umiejscowić swych dłoni na plecach chłopaka, gładząc śliską powierzchnię i obrysowując ładnie wyrobione mięśnie. Taki dotyk to było jednak dla niego za mało, więc stanowczo ścisnął jędrne pośladki wydobywając z ust chłopaka głośny jęk.
Elias pochylił się do przodu szukając swymi ustami ust Asmodeusa, wpijając przy tym palce w jego ramiona i gładząc gorączkowo skórę. Kolejny pocałunek oszołomił go na tyle, że praktycznie nie zauważył nic podejrzanego, aż do chwili, w której męskość mężczyzny wsunęła się w niego jednym ruchem aż po nasadę. Krzyknął głośno, wyginając plecy w łuk, a oczy podejrzanie mu się zaszkliły. Przez chwilę nie był w stanie oddychać, zarówno z zaskoczenia jak i z bólu. Palce wbił boleśnie w barki Asmodeusa, trzymając się kurczowo i desperacko łapiąc powietrze. Kilka pierwszych ruchów było niczym poza bólem, żaden jęk jednak nie wyrwał się z mocno zaciśniętych ust i tylko palce za każdym razem zaciskały się nieco mocniej znacząc skórę czerwonymi śladami. Dopiero po chwili, gdy dłoń Asmodeusa zacisnęła się na jego członku pieszcząc go do rytmu, przyjemność ponownie zaczynała wkradać się w jego ciało. Stopniowo, najpierw powoli, jakby niepewnie, by później rozlać się po jego ciele niepowstrzymaną falą w chwili, gdy pchnięcie Asma dosięgło czegoś w jego środku… czegoś, czego Elias się nie spodziewał, o czego istnieniu nawet nie wiedział. Teraz jednak, nie oddałby tej wiedzy, tego uczucia za nic w świecie, było tak cudowne, tak nieprzeparte… Wijąc się w ramionach mężczyzny zaczął sam unosić się i opuszczać na jego męskość, licząc, że ponownie trafi w ten magiczny punkt. I z drobną pomocą trafiał niemal za każdym razem, kwiląc cicho i jęcząc do wtóru gwałtownych ruchów, za każdym razem przesuwając rozgrzaną piersią po piersi Asma. Jego ciało było w ogniu, jego umysł w niebycie… liczyło się tylko żeby więcej, bardziej, jeszcze trochę… żeby się skończyło, żeby trwało… Potrząsał głową, przesuwał dłońmi po ciele mężczyzny równie mokrym od potu co jego własne, równie ciepłym i spragnionym. Trwało to długo, Asmodeus raz przyspieszał raz zwalniał, zawsze zostawiając go na skraju orgazmu i nie pozwalając mu dojść, dopóki nogi drżące ze zmęczenia nie były w stanie więcej go unieść i opadł bezwładnie na jego kolana, pozwalając się kierować jedynie silnymi, sprawnymi dłońmi. Dopiero, gdy Elias oparł się na nim całym ciężarem, jęcząc bezsilnie i błagalnie zarazem, Asmodeus spojrzał mu w oczy, uśmiechając się przebiegle i ciężko dysząc.
- Chcesz dojść?
- Taa..aak! Oh, tak… tak…
- Poproś więc.
- Nnnn… - Elias potrząsnął głową nieporadnie, nie do końca rozumiejąc, co się do niego mówi.
- Nie poprosisz?
- Proszę!
- O co? – uśmiech Asmodeusa powiększał się z każdym słowem - Musisz powiedzieć mi dokładnie, czego chcesz…
- Daj mi dojść… Proszę, pozwól mi skończyć… teraz, chcę… proszę…
Chłopiec plątał się w słowach, nie potrafiąc znaleźć siły choćby na sklecenie jednego logicznego zdania. Wydawało się jednak, że starszemu to nie przeszkadza, gdyż z szerokim uśmiechem poruszył kilka razy gwałtownie biodrami i doszedł we wnętrzu chłopaka, jednocześnie czując jak członek w jego dłoni eksploduje zraszając jego klatkę piersiową białymi kroplami.
- Mmm… pięknie zaczęła się ta noc… - Asmodeus zamruczał prosto w ucho Eliasa, liżąc lubieżnie małżowinę. – Ale to dopiero początek… uwierz mi będziesz cierpiał i szczytował jeszcze nie raz… - odpowiedział mu jedynie zduszony jęk, na co mężczyzna cicho zachichotał – Jesteś teraz taki uroczy, że aż mam ochotę cię podręczyć. Co powiesz na małą chłostę na początek? Albo może powinienem wypróbować którąś z tych fikuśnych zagranicznych zabawek? Nie martw się, mamy jeszcze mnóstwo czasu…
Całe jego ciało rwało ostrym bólem, jakby nagle wszystkie mięśnie stwierdziły, że muszą uświadomić mu swoje istnienie. Jednak pomimo tego nieznośnego bólu i słabości w całym ciele, Elias podniósł się na nogi i ubrał powoli, prawie niewidocznie krzywiąc się przy każdym gwałtowniejszym ruchu. Dla odmiany, Asmodeus leżał beztrosko nagi i obrzydliwie zadowolony, spoglądając na niego z satysfakcją. A więc jednak chłopak go nie zawiódł, choć była taka chwila, gdy wątpił w jego użyteczność.
- Masz tą pracę, dzieciaku.
- Ach tak? Tą, czyli jaką? – Elias uniósł jedną brew w wyrazie zdawkowego zaciekawienia, będąc niezdolnym do jakichkolwiek większych emocji.
- Nadzorca w jednym z moich burdeli. To dobra rzecz, żeby zacząć i przyzwyczaić się powoli do tego środowiska…
- Dziękuję – ukłonił się lekko, z całych sił zaciskając zęby by nie jęknąć.
- Będziesz musiał przeprowadzić się do innego miasta. I zmienić imię. Przede wszystkim, zmienić imię, a to najlepiej zapomnieć. Za dużo można się o tobie dowiedzieć na jego podstawie…
- Tak uczynię.
- Och, nie ty uczynisz. Osobiście nazywam wszystkie moje własności… - po czym dodał jakby do siebie - Lokal, do którego się udajesz jest utrzymany w klimacie Japonii, więc przydałoby się coś odpowiedniego… hmm…
Milczenie zawisło w powietrzu na jakiś czas, sprawiając, że Elias zaczynał się odrobinę niecierpliwić. Niechby Asmodeus nadał mu wreszcie to cholerne imię i pozwolił wrócić do mieszkania, gdzie mógłby się wykąpać w ciepłej wodzie i przynieść ukojenie zbolałym mięśniom!
- Już wiem…! - mężczyzna uśmiechnął się nagle radośnie, co sprawiło, że wyglądał jak mały rozkoszny chłopczyk –Nazwę cię Kasai… bo taki ognisty byłeś.* – puścił zdezorientowanemu chłopakowi oczko i odprawił go gestem ręki, rzucając jeszcze na odchodnym – Masz kilka dni wolnego zanim zaczniesz, znaj łaskę pana.
- Ma wdzięczność nie zna granic, żegnam pana i życzę pomyślnych interesów – Elias, a właściwie już Kasai, odwrócił się i przeszedł przez kotarę zasłaniającą drzwi. Właśnie w tej chwili zaczynało się jego całkiem nowe życie i wkraczał w nie wyprostowany, pełen dobrych myśli, choć wspomnienie poprzedniej nocy wciąż tliło się w kącie jego umysłu, drażniąc zmysły obrazami rozkoszy. Jeżeli seks z mężczyzną zawsze miał tak wyglądać… to on mógł się przyzwyczaić.
~~~~
* Kiedy nadawałam to imię, znalazłam tłumaczenie słowa 'kasai' na płomień/ogień. Teraz jednak, okazuje się, że nie ma takiego słowa, a na pewno już nie o takim znaczeniu... albo ja źle szukam po prostu(choć 'kasai-hoken' to ubezpieczenie od pożaru więc może nie myliłam się aż tak bardzo?). Dla dobra opowiadania jednak, udawajmy nadal, że Kasai to płomień ;>
I uprzedzając wszystkie pytania... Tak, Elias-Kasai to TEN Kasai ;D
Miało być w przeciągu kilku dni, ale nie zdążyłam przed wycieczką do Londynu, a później to już była istna fala nadrabiania zaległości i pisania sprawdzianów przed końcem semestru. Bo nauczyciele się nagle obudzili i zauważyli, że mamy za mało ocen ~~"
Ale dość o mnie. Chciałam życzyć moim czytelnikom spełnienia wszystkich marzeń, tych dużych i małych, zdrowia, szczęścia, miłości i przede wszystkim duuużo yaoi! Wesołych świąt, kochani!
P.S. Mam nadzieję, że szablon się podoba, pomimo tych nieszczęsnych suwaków.
Głosuj (0)
Sylver 24/12/2010 08:49:53 [
Powrót]
Komentuj
to opowiadanie jest piękna, fantastyczne, po prostu coś, za czym przepadam: osoba dominująca i ta, która MUSI się podporządkować, wstyd, dominacja i bardzo dokładne opisy uczuć i wewnętrznej walki uke. ,,Ciekawość to pierwszy stopień do piekła" jest fajne i nie mogę się doczekać cd. ale to opowiadanie chciałabym, żeby trwało i trwało.... i żeby każda kolejna część w podobnym tonie, bez wypełniaczy. Mam nadzieję, że niedługo znajdziesz wenę i będę mogła przeczytać kolejną część tego arcydzieła :)
bardzo zniecierpliwiona :) 31/05/2011 23:28:20
brak www IP: 91.150.221.18
Przepraszam za spam. Zapraszam na forum RPG I PBF St.LucasAcademy http://lucasacademy.mojeforum.net
Naoya 3/02/2011 14:38:49
brak www IP: 83.14.114.90
Łiiii ! Kasai *_*
A rozmowa kwalifikacyjna świetna ;] Ale chyba jednak bym takiej nie chciała :P No chyba że szef byłby moim facetem ;)
Pozdrawiam :*
miodzio 14/01/2011 10:00:24
brak www IP: 85.14.94.154
Jestem nową czytelniczką i zachwycam się twoim dzielem :) Naprawdę swietne! Btw masz jakies słabe źródła, jeżeli chodzi o japoński. Dobrze mieć matkę japonkę haha :) Kasai znaczy nic innego jak ogień, także byłas blisko i nie masz się co martwić :)
ikuko 10/01/2011 23:59:52
brak www IP: 217.76.116.9
Ostre...
Ale bardzo w twoim stylu xD
Swoją drogą też bym chciała jakąś zadedykowaną notkę, bo jak miałam urodziny w czerwcu, to się nie upomniałam ^.^
Przepraszam, że nie komentowałam, skarbie, ale kompletny brak czasu ciągle daje o sobie znać ;)
A szablon... ,,Ai no Kusabi", nie mogłaś lepiej wybrać, moje drugie ulubione anime zaraz za Zetsuai ;D
raiah 27/12/2010 23:04:08
brak www IP: 90.156.118.67
Zapraszam na nowy rozdział ;)
Chikusho 27/12/2010 17:14:46
brak www IP: 78.88.20.18
Łał... nie sądziłam, że aż tak mnie wciągnie. Weszłam tylko na chwilę a chwilę później już nie chciałam wychodzić.
Baaaardzo mi się podobało. I jeśli paroma słowami da się wyrazić moją minę po przeczytaniu, to ja ich nie znam.
Trochę wam posłodziłam i liczę na rewanżyk. Wiem,że się napraszam, ale ktoś musi.
bez podpisu 26/12/2010 21:15:02
http://specific-love.blog4u.pl/ IP: zalogowany
Witaj,
Zdaje mi się, że już kiedyś komentowałam chociaż jeden post na tym blogu, choć z racji mojej szwankującej pamięci, nie jestem w pełni pewna.
Zostawiając już temat komentarza, chciałabym powiedzieć, że czytam ten blog mniej więcej od początku drugiej serii "W mrokach niepamięci". Osobiście uważam, że od tamtego czasu Twój styl pisania bardzo się poprawił, lecz nie mogę zaprzeczyć- nadal popełniasz głupie błędy. Nie, nie mam zamiaru pokazywać Ci paluszkiem, gdzie jest źle, ponieważ- moim zdaniem- poprawiając to sama zyskasz dużo więcej. Trochę jak stara ciocia? Trudno, przeżyję.
Może dam Ci jednak małą podpowiedź? Zwróć uwagę na opisy.
Wystarczy?
I co ja jeszcze miałam dodać? Już pamiętam! "Pierwsza" szata graficzna- taka zielona z chłopcem... czy mogłabyś zrobić tu coś podobnego? Osobiście nie uważam aby obecny wystrój był brzydki, ale do pięknych również go nie zaliczę. Głównie z powodu literek, nie dość, że małe, to jeszcze kolory powinny być inaczej ustawione. Rozumiesz o co mi chodzi prawda?
Wracając do imienia... Nie należy szukać tego po internecie, ponieważ takie strony często mogą się mylić. Niestety nie wiem czy chciałaś, aby bohater miał japońskie imię, ale jak sądzę o to właśnie chodziło.
Dobrze, dobrze. To już koniec moich długich wywodów. Tylko jeszcze, gdybyś chciała napisać do mnie napisać, pozostawię swój numer gadu-gadu: 31331992; oraz adres poczty kage@poczta.onet.pl
Życzę powodzenia oraz dalszych postępów:
Kage (utsukushii-kokoro.blog.onet.pl)
Kage 25/12/2010 22:46:42
brak www IP: 83.31.190.138
To było...FANTASTYCZNE!!! Tak się stęskniłam za Kasaiem:) miło poznać choć część jego przeszłości, rany jaki on był uroczy w roli uke. No i znamy już odpowiedź na pytanie Nirmaya;)
VanGarfield 25/12/2010 21:41:01
brak www IP: 195.184.83.3
Hm...
W sumie, nie jestem pewna, czy lubię to opowiadanie. Znaczy nie, może inaczej. Ja je LUBIĘ, lecz nie zachwyciło mnie tak, jak "Ciekawość to pierwszy..." Kruszyna... Mmm.. Ach. Kocham go. Za to Asmodeus... Ma w sobie coś, co mnie od niego odrzuca... I ma w sobie coś, co mnie do niego przyciąga... Ale nie wiem... No nic, czekam z niecierpliwością na kolejny (dziewiąty) odcinek "Ciekawości..." Tęsknie za Kruszynką T_T
Namida-chan 25/12/2010 20:19:59
brak www IP: 77.115.196.216
Podstrona:
*1* /
2
| Lay&html by me for me
Picture found somewhere on the web